Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Rozstanie

Z czym kojarzy się irański film? Z festiwalowym snujem, mówiącym o ciężkim życiu kobiet pod presją patriarchalnego społeczeństwa, ewentualnie pokazującym jakże niełatwe życie mieszkańców wsi; generalnie z potworną nudą, przyprawioną szczyptą symboliki. Stereotyp nie zawsze jest prawdziwy czego świetnym przykładem jest "Rozstanie" obraz tak daleki od bycia nudnym jak to tylko możliwe, mimo braku wizualnych fajerwerków.

Simin

Nader i Simin żyją ze sobą od lat, mają jedenastoletnią córkę - Termeh. Ona chce wyjechać by zapewnić dziecku godne życie, w kraju, gdzie nie będzie traktowana jako gorsza z racji swej płci. Nie godzi się na to jej mąż, ma chorego ojca, wymagającego stałej opieki. Sprawa staje na ostrzu noża, Simin wyprowadza się do rodziny zostawiając męża by przemyślał sprawę. Nader jest zmuszony zatrudnić kogoś do pomocy nad chorym, wybór pada na Razieh, młodą, bardzo religijną dziewczynę. Jej przybycie rozpocznie wydarzenia, które zmuszą bohaterów do podjęcia, często niezwykle trudnych, decyzji, a mężczyznę postawi przed obliczem sądu z powodu oskarżenia o morderstwo.

Sukcesem Farhadiego jest to, iż w jego filmie, mimo rozgrywającego się konfliktu, nie ma dobrych i złych, osób, które rację mają i takich, które są jej pozbawieni. Każde zachowanie jest umotywowane, każda postać ma swoje, w takim samym stopniu trudne do podważenia, racje. Wszyscy są dobrzy, wszyscy postępują słusznie, ale konflikt jest nieunikniony, niczym w antycznej tragedii. Od skojarzeń ze starogreckim dramatem nie sposób się opędzić, w filmie nie ma niepotrzebnych wątków, widzimy tylko tyle ile jest potrzebne do zrozumienia głównego toku fabuły, postaci są tragiczne, z każdym krokiem zbliżają się do nieuchronnej klęski, nawet na hybris znalazło się miejsce.


Nader

Dzieło reżysera "Co wiesz o Elly" nie stara się przypodobać widzowi, nie zobaczymy w jego filmie pięknych kadrów, muzyka ładnie nie podkreśli wydarzeń. Nie oznacza to, że zdjęcia są złe. Nie ma dobrych filmów ze złymi zdjęciami, a ten bez wątpienia jest dobry. Po prostu Farhadi uważa je za środek służący opowiedzeniu historii, a nie cel sam w sobie. Postawa zaskakująca w dobie prymatu formy nad treścią, oczywiście pozytywnie. Podobnie jest z muzyką, której, poza zakończeniem nie ma. Scenariusz "Rozstania" ociera się o geniusz, dobrze więc, że ta historia nie jest przesłonięta przez audiowizualne atrakcje.

Pisząc o tym obrazie nie można nie wspomnieć o aktorach grających główne role. Nie jestem wielkim zwolennikiem przyznawania nagród filmom i ich twórcom, pewnie dlatego, że moi faworyci zwykle ich nie dostają, jednak trzeba przyznać, że jury festiwalu w Berlinie przyznało Srebrne Niedźwiedzie tak jak powinno (reszta nagród poza Złotym Niedźwiedziem wydaje się nieco dziwna). Aktorzy grający Nadera i Simin w pełni na nie zasługiwali, ale nie ma w tym filmie roli złej, nie ma nawet średniej, wszystkie są znakomite, w żadnej nie czuć odrobiny fałszu.

Bohaterowie są silnie osadzeni w irańskiej rzeczywistości, nie oznacza to, iż jest to film mówiący tylko o współczesnym Iranie. Konflikt pomiędzy osobami nie jest uzasadniony tylko przez okoliczności, rozgrywa się na płaszczyźnie uniwersalnej. Ta sama historia po odpowiednim przystosowaniu do realiów mogłaby się rozgrywać pod każdą szerokością geograficzną. Farhadi udowodnił, że da się zrobić film jednocześnie lokalny i globalny.

Tytułowe rozstanie nastąpiło przed wydarzeniami pokazanymi na ekranie. Można je odczytywać w skali mikro i makro, jako rozpad rodziny, utraty zrozumienia przez małżonków, to wytłumaczenie oczywiste, ale niesatysfakcjonujące. W skali makro rozstanie jest rozpadem społeczeństw, mas ludzkich, na jednostki; to zniszczenie homogeniczności tak charakterystyczne dla współczesności. Już nie jeden naród, niejedna religia, wiele poglądów na życie. Reżyser zderza ludzi-planety co doprowadza do katastrofy. Pytanie brzmi jaka tragedia lepsza, represjonowanie przez większość dążącą do uczynienia wszystkich na swój wzór i podobieństwo, czy też bolesny konflikt równorzędnych racji? Czy za wolność opłaca się płacić niezrozumieniem?

"Rozstanie" jest filmem, który może przywrócić wiarę w kino największym sceptykom. Asghar Farhadi udowodnił, że wciąż da się tworzyć autorskie, ambitne filmy, a to co najważniejsze - dobrą, pozostającą w widzu historię można przedstawić nie posiadając wielomilionowego budżetu. Znakomity obraz, który trzeba koniecznie obejrzeć.

lapsus lapsus

W kwestii formalnej - jeśli kino irańskie kojarzy Ci się z festiwalowymi snujami, to jakie filmy masz na myśli, bo ja jakoś nie mogę pokojarzyć?

.

inheracil inheracil

Proszę bardzo, może jestem uprzedzony, ale poprzednie próby zaznajomienia się z tą kinematografią nie były zbyt udane. Mam tu na myśli Kobiety bez mężczyzn i Myśliwy. Pod kategorię festiwalowego snuja idealnie podpada też Trzy i pół Dwóch pierwszych dzieł nie dałem rady dokończyć.

.

lapsus lapsus

Proponuję Ci obejrzeć filmy bardziej reprezentatywne dla kina irańskiego "Deszcz" "Dzieci niebios" "Kolory raju" "Czas pijanych koni" "Smak wiśni" - z tych Rozstanie jest najbardziej snujowatu, ale też świetny. Jeśli idzie o reżyserów to oprócz Fahradiego przecież Kiarostami, Majidi czy Panahi.

.

inheracil inheracil

Chętnie obejrzę, "Deszcz", "Smak wiśni" i "Dzieci niebios" trafiają na wishlistę.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Ja też w kwestii formalnej. Co rozumiesz lapsus pod pojęciem filmu "snujowatego"? Jeśli ma mieć to coś wspólnego z wolnym snuciem się szczątkowej akcji, to "Rozstanie" w ogóle nie jest snujowate, jest dość klasycznym filmem obyczajowym. Natomiast dużo bardziej snujowate są właśnie "Deszcz", "Smak wiśni", czy "Dzieci niebios", gdzie w sensie fabularnym nie za wiele się dzieje (co nie zmienia faktu, że to świetne filmy).
I jeszcze jedna uwaga, "Czas pijanych koni" uznałbym jednak za film kurdyjski, a nie irański. Oczywiście, oficjalnie taka kinematografia nie istnieje, stąd funkcjonuje jako irański.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

A, i świetny jest jeszcze "Uniesie nas wiatr" Kiarostamiego. Filmowa poezja. Jeśli lapsus nie widziałeś, to gorąco polecam!

.

lapsus lapsus

Dla mnie "Deszcz" czy "Dzieci niebios" są pełne akcji, jest w tych filmach dramatyzm, gdzie intryga rozwija się linearnie i dynamicznie. "Smak wiśni" to filmowa poezja. W "Rozstaniu" najważniejszy jest dialog - akcja snuje się rozpięta na słowach w takim sensie, że nie posuwa się do przodu, ale plecie się, kluczy, mota wokół problemu - to pajęczyna, a pajęczyna snuje się. chodzi mi też o skromność wizualną - jest to walor, ale filmy irańskie rozpoznaję po pięknych zdjęciach. W tym sensie "Rozstanie" może być odebrana jako mniej atrakcyjne.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

No tak, wszystko zależy od tego, co kto lubi i co kogo nudzi. Jeśli uznać, że snuj to film, na którym się nudzisz, to mógłbyś nazwać snujem "Transformers" i jemu podobne, bo nie sposób się doczekać, kiedy się skończą ;)
Jeśli natomiast przyjąć bardziej obiektywną (??) definicję snuja, np. taką, że charakteryzuje się on długimi ujęciami, małą liczbą dialogów i większym naciskiem na nastrój niż na akcję, to filmy Kiarostamiego są zdecydowanie bardziej snujowate niż "Rozstanie". "Rozstanie" jest po prostu dość klasyczne w sposobie narracji.

.

lapsus lapsus

Ale chyba tego nie można powiedzieć o "Deszczu" czy "Dzieciach niebios". Co do Kiarostamiego to zgadzam się.

.

nevamarja nevamarja

Mój problem z tym filmem polega chyba na tym, że od 37 minuty (a film trwa ze 122) widziałam rację wyłącznie po jednej stronie.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

A czyjej?

.

inheracil inheracil

O to ciekawe, też chcę wiedzieć czyja to strona?

.

nevamarja nevamarja

Nadera.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook