Filmaster

your movie guide

Najlepsze filmy 2016, 25 - 11

Po ponad 350 seansach i kilku festiwalach z czystym sumieniem mogę napisać, że to był dobry rok w kinie. Poniższa lista najlepszych filmów może i nie jest najbardziej oczywista, nie ma na niej zbyt wielu oscarowych faworytów, ale moim, bardzo skromnym zdaniem, zawiera najciekawsze obrazy z pięciu kontynentów, od obu Ameryk, po Azję.

25. American Honey, reż. Andrea Arnold

Na początek film amerykański, ale daleki od przeciętności serwowanej przez Hollywood. Nawet mimo udziału w tym projekcie gwiazdy Transformersów Shii LaBeoufa. Takiego go jeszcze nie widzieliśmy, tak jak dawno nie można było na wielkim ekranie obejrzeć debiutantki równie przekonującej co Sasha Lane. Andrei Arnold udało się nie tylko świetnie poprowadzić aktorów, ale i pokazać ten brzydszy, rzadziej fotografowany, profil Stanów Zjednoczonych.

24.Serce z kamienia, reż. Guðmundur Arnar Guðmundsson

Rewelacja Warszawskiego Festiwalu Filmowego i bezdyskusyjnie najlepsza propozycja konkursowa tej imprezy. Wiedzieli o tym wszyscy poza jury, które nagrodziło dużo słabszą Malarię. Cóż, taki los chyba jest pisany temu filmowi, skoro w polskiej edycji projektu Scope100 też zajął drugie miejsce. To jedna z najlepszych tegorocznych opowieści o dojrzewaniu, nie dość, że psychologicznie prawdziwa, to jeszcze pięknie sfotografowana. Gdyby jednak Serce z kamienia zdobyło polskiego dystrybutora do polskich kina trafiłby kolejny mocny film islandzki. Ta niewielka kinematografia już cieszy się sporym zainteresowaniem nad Wisłą, skoro w zeszłym roku kinowe premiery w Polsce miały wszystkie filmy nominowane w 2016 r. do Eddy, nagrody Islandzkiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej.

23. Zabliźnione serca, reż. Radu Jude

Aferim pokazało, że rumuńskie kino niejedno ma imię, a po Zabliźnionych sercach już wiadomo, iż nie był to jednorazowy wyskok. Radu Jude obronił swoją artystyczną niezależność, unikając realistycznej konwencji i pesymistycznej wymowy, które twórcom Rumuńskiej Nowej Fali przyniosły niezliczone nagrody. Dziwaczna to komedia, ale jaki może być film o młodym mężczyźnie uwięzionym w gipsowym gorsecie?

Recenzja
22. Raj, reż. Andriej Konczałowski

Andrieja Konczałowskiego przedstawiać chyba nie trzeba, kiedy jego brat, Nikita Michałkow, kręci kolejne propagandowe gnioty (straszliwy Udar słoneczny) on ciągle potrafi powiedzieć coś ważnego. Powrót do wojennej tematyki może wydawać się nieco emerycki, ale jest w Raju jedna niezwykła rzecz. To gra Julii Wysockiej, która wynosi obraz Konczałowskiego ponad poziom poprawnego kina historycznego.

Recenzja
21. Crosscurrent, reż. Yang Chao

Nie mam pojęcia dlaczego zwycięzca nagrody za wkład artystyczny na festiwalu w Berlinie nie trafił do Polski, a np. nieco słabszy Behemot Lianga Zhao znalazł się w rodzimym festiwalowym obiegu. To nie jedyne przeoczenie ciekawego filmu z Chin (chociażby Kaili blues), ale na pewno jest najboleśniejsze. Crosscurrent to piękna, poetycka podróż w górę Jangcy. Lokalna, bardzo mocno zanurzona w buddyjskich wierzeniach, ale też bardzo uniwersalna. Historia o utracie, pamięci i, po prostu, wędrówce może być zrozumiana wszędzie.

20. I tempi felici verrano presto, reż. Alessandro Comodin

Jedno z pozytywnych zaskoczeń podczas internetowego Arte Film Festival. Niezwykła, modernistyczna próba opowiedzenia o przejściu w dorosłość przy pomocy środków wykorzystywanych przez Tarkowskiego czy Weerasethakula. Rzecz jasna nie można filmu Alessandra Comodina z czystym sumieniem postawić na tej samej półce, co dzieł wymienionych wyżej twórców, ale nazwisko warto zapamiętać, bo może być o nim jeszcze głośno.

19. Baby Bump, reż. Kuba Czekaj

Nawet w stosunkowo nudnym, poprawnym i nieskorym do ryzyka polskim kinie czasami można znaleźć coś bardziej fantazyjnego. Baby Bump to eksplozja wyobraźni, na którą warto było czekać. Żaden inny polski film w tym roku nie był nawet w połowie tak odważny jak debiut Kuby Czekaja, a za scenę z kurą i pieśnią Violetty Villas już należą mu się honorowe Złote Lwy.

Recenzja
18. Gwiazda szeptów, reż. Sion Sono

Zestawienie najlepszych filmów roku bez Siona Sono to żadne zestawienie. Tym razem nie zaproponował hitu pokroju Tokyo tribe czy Tag, ale Gwiazda szeptów to wciąż bardzo oryginalny projekt. Ten czarno-biały film science fiction hipnotyzuje swym niespiesznym tempem, ale też dokłada cegiełkę do kinowych przedstawień androidów. Kto wie czy nie istotniejszą od bombastycznego Westworld Jonathana Nolana.

Recenzja
17. Bez Boga, reż. Ralitza Petrova

Jeżeli typowy film rozrywkowy jest podróżą bryczką nad Morskie Oko (człowiek się nie zmęczy, ale trochę śmierdzi i żal koni, które ten zaprzęg musiały ciągnąć), to Bez Boga jest porządnym trekkingiem po wymagającej trasie. Ralitza Petrova zrobiła wszystko, by jej film oglądało się jak najgorzej. Efektem jest obraz nagradzający odważnych, którzy nie przestraszą się brutalności brzydoty.

Recenzja
16. Zderzenie, reż. Mohamed Diab

Afrykański rodzynek w tym zestawieniu. Bardzo interesujące spojrzenie na egipską rewolucję. Z perspektywy dwóch lat, kiedy dawni towarzysze podzielili się na dwa zwalczające obozy, ale też z punktu widzenia policyjnego transportera, który na nowo łączy ludzi w niewoli. Odbywana przez bohaterów podróż przez ogarnięte zamieszkami miasto jest niemal apokaliptyczna, a wrażenie zamknięcia i przytłoczenia osiągnięte poprzez ograniczenie przestrzeni jest niemal fizycznie odczuwalne.

15. Chevalier, reż. Athina Rachel Tsangari

Athina Rachel Tsangari z ironią przygląda się mężczyznom. W Chevalier jest i ostry humor i odrobina socjologicznej analizy. Najnowszy film autorki Attenberg w nowym kinie greckim zajmuje podobną pozycję jak Zabliźnione serca w rumuńskim, to jego mniej oczywista, pogodniejsza twarz.

Recenzja
14. Jeeg Robot, reż. Gabriele Mainetti

Superbohaterski samotnik na tej liście. I to, o zgrozo, z Włoch. Z kraju, w którym kino gatunkowe, delikatnie mówiąc, w ostatnich latach nie ma się najlepiej. Jeeg Robot pokazuje, że od pieniędzy ważniejszy jest pomysł. Uczłowieczenie bohaterów, otwarcie na problemy społeczne i odrobina queeru stworzyła zupełnie nową gatunkową jakość. Gdyby hollywoodzkie studia miały chociaż odrobinę odwagi wszystkie filmy superbohaterskie wyglądałyby właśnie tak.

13. Uczeń | Student, reż. Kiriłł Sieriebriennikow

Jedna z największych tegorocznych niespodzianek. Kiriłł Sieriebriennikow to reżyser, który kojarzy się raczej z inteligenckim rosyjskim kinem artystycznym. Poważnym i inteligentnym. W Uczniu gdzieś zniknęła powaga, ale wciąż jest w nim sporo rozumu. W końcu rzadko zdarza się komedia o czytaniu Biblii.

Recenzja
12. Toni Erdmann, reż. Maren Ade

Europa wciąż jest w szoku po odkryciu przez Niemców komedii. Na kontynencie porównywalne wrażenie wywołałoby chyba tylko uznanie przez Włochów pizzy hawajskiej za akceptowalne jedzenie. Toni Erdmann ma w sobie coś z cudu, prawie trzy godziny mijają niepostrzeżenie, a kilka scen to komediowe miniarcydzieła. Działa to aż za dobrze, przez co ten film okazuje się nieco zbyt zimny. Oczywiście nie wtedy, kiedy Sandra Hüller śpiewa Greatest love of all.

11. Czerwony żółw, reż. Michael Dudok de Wit

Studio Ghibli to marka znana na całym świecie, ale jednocześnie wciąż bardzo japońska. Fakt, że zdecydowało się współprodukować pełnometrażowy debiut Michaela Dudoka de Wit obiecywał film co najmniej interesujący. W Czerwonym żółwiu nie pada ani jedno słowo, ale to jeszcze nie znaczy, że brak w nim angażującej historii. De Wit o rozbitku, który nie może wydostać się z wyspy, na której spotyka tajemniczą kobietę-żółwicę opowiada wyłącznie przy pomocy obrazu. Jedno z największych osiągnięć animacji, w tym bardzo dobrym dla tego gatunku roku.

nevamarja nevamarja

Podoba mi się to zestawienie. I to nawet bardzo. Czekam na drugą połowę. :D

.

Kasia Wolanin Kasia Wolanin

Też uważam, że to był bardzo dobry rok filmowo, ale stwierdzenie "dobry rok w kinie" to trochę nadużycie, bo ile z tych dobrych filmów faktycznie było lub będzie w kinowej dystrybucji? Z Twojej listy niewiele, z mojej trochę więcej:)

.

Krzysztof Osica Krzysztof Osica

Z moich 25 filmów tylko 4 nie były wyświetlane w Polsce. Znakomitą większość z nich widziałem w kinie, więc to był rok w kinie. Dystrybucja to insza inszość, czasami jestem zaskakiwany tym, że jakiś ceniony przeze mnie film trafia do regularnej dystrybucji dwa lata po festiwalowej premierze.

.

doktor pueblo doktor pueblo

Ja miałem kiepski filmowo rok - z listy 25 filmów Krzyśka widziałem ledwie 6 pozycji, z czego pewnie tylko jedną wcisnę do pierwszej 10-tki. Nawet się zastanawiam, czy jest sens jakieś własne zestawienie w tej sytuacji robić, bo nie będzie na niej wielu ważnych tegorocznych pozycji (może zrobię z umiłowania do statystyki ;))

Plus tego taki, że świetnie zapowiada mi się rok 2017, bo już na początku mam do nadrobienia takie filmy jak "Cmentarz wspaniałości", "Toni Erdmann", "Uczeń", czy "Śmierć Ludwika XIV" :)

.

umbrin umbrin

@doktor pueblo Ja nawet żadnego tytułu z tych filmów nie kojarzę:-) . Prawdziwy kinowy underground.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook